EA zwalnia po sukcesie Battlefielda 6. Rekordowa sprzedaż nie ochroniła zespołów
Battlefield 6 okazał się dla Electronic Arts ogromnym sukcesem sprzedażowym, ale mimo to 9 marca 2026 roku pojawiły się informacje o zwolnieniach w niemal całym zapleczu odpowiedzialnym za markę. Redukcje objęły pracowników Criterion, DICE, Ripple Effect i Motive, a EA tłumaczy je reorganizacją i chęcią lepszego dopasowania zespołów do dalszego rozwoju gry jako usługi.
Najbardziej uderzające jest to, że mowa nie o projekcie, który zawiódł, tylko o jednej z największych premier ubiegłego roku. Battlefield 6 sprzedał się w ponad 7 milionach egzemplarzy w zaledwie trzy dni od debiutu, a według podsumowań rynku był najlepiej sprzedającą się grą 2025 roku w Stanach Zjednoczonych. Innymi słowy, EA nie zwalnia po katastrofie finansowej, tylko po premierze, która na papierze wygląda niemal wzorowo.
To jednak tylko połowa obrazu. Druga połowa dotyczy kondycji gry po starcie. Battlefield 6 zaliczył potężny pik popularności na Steamie, osiągając rekord 747 440 graczy jednocześnie, ale obecnie liczba aktywnych użytkowników spadła do okolic 45–55 tysięcy. Na Steam tytuł ma dziś odbiór "Mieszany" z około 66 procent pozytywnych opinii, co dobrze pokazuje, że świetna premiera nie przełożyła się automatycznie na równie mocne utrzymanie graczy w kolejnych miesiącach.
Źródeł frustracji społeczności było kilka. W relacjach branżowych regularnie przewijają się zarzuty dotyczące agresywnie odczuwanej monetyzacji, problemów z tempem dostarczania nowej zawartości, kontrowersji wokół części elementów kosmetycznych oraz opóźnienia 2. sezonu. Przejście z etapu wielkiej premiery do etapu długoterminowego utrzymania gry nie przebiegło gładko, a właśnie na tym etapie EA zaczęło mówić o dostosowywaniu struktur do potrzeb społeczności.
Battlefield 6 powstawał jako projekt rozciągnięty na kilka studiów, z ambicją stworzenia długowiecznego ekosystemu. Kiedy jednak przychodzi moment przejścia z fazy produkcji i marketingowego szturmu do fazy live-service, korporacje często uznają, że nie potrzebują już aż tak szerokich zespołów. To wniosek wynikający z oficjalnego języka EA o reorganizacji, dalszym wsparciu gry i ustawianiu zespołów wokół tego, co najważniejsze dla społeczności.
Cała sytuacja dzieje się też w bardzo niewygodnym momencie dla samego wydawcy. EA ogłosiło jesienią 2025 roku przejęcie przez konsorcjum z udziałem Silver Lake, saudyjskiego PIF oraz Affinity Partners w transakcji o wartości 55 miliardów dolarów. Firma ma zostać zdjęta z giełdy, a finalizacja pozostaje uzależniona od zamknięcia procesu regulacyjnego i korporacyjnego. Trudno dziś twardo stwierdzić, że to właśnie ta operacja wywołała obecne zwolnienia, ale z punktu widzenia pracowników i obserwatorów rynku timing wygląda co najmniej niepokojąco.
Na markę Battlefield kładzie się jeszcze jeden cień, znacznie bardziej ludzki niż finansowy. W grudniu 2025 roku w wypadku samochodowym zginął Vince Zampella, jedna z najważniejszych postaci stojących za odbudową tej serii i jeden z najbardziej rozpoznawalnych liderów współczesnego segmentu shooterów. Dla franczyzy, która i tak próbowała odzyskać pełne zaufanie po wcześniejszych problemach, był to cios nie tylko symboliczny, ale też organizacyjny.
Z perspektywy graczy wniosek jest dość gorzki. Battlefield 6 udowodnił, że marka nadal potrafi przyciągnąć miliony ludzi i wygenerować gigantyczny szum wokół premiery. Jednocześnie dzisiejsze zwolnienia pokazują, że w modelu wielkich gier-usług nawet rekordowa sprzedaż nie daje pracownikom realnego poczucia bezpieczeństwa. Dla EA liczy się już nie tyle to, czy strzelanka wystartowała mocno, ale czy przez kolejne kwartały będzie wystarczająco skutecznie utrzymywać graczy, monetyzować ich uwagę i uzasadniać koszty rozbudowanej struktury produkcyjnej.
