„Lalka” przyciągnęła ponad 110 tys. widzów w pierwszy dzień. Recenzenci chwalą rozmach, spierają się o emocje
Kinowa „Lalka” Macieja Kawalskiego rozpoczęła wyświetlanie od ponad 110 tys. widzów w pierwszym dniu — wynika ze wstępnych szacunków Kino Metrics, które 1 października przytoczył Filmweb. Film wszedł do polskich kin w środę 30 września 2026 roku. Pierwsze recenzje pokazują jednocześnie, że imponująca oprawa i rozpoznawalna obsada nie zamykają dyskusji o tym, jak dziś ekranizować powieść Bolesława Prusa.
Na ostateczną ocenę komercyjnego otwarcia trzeba jeszcze poczekać. Podana liczba dotyczy jednego dnia i obejmuje multipleksy oraz kina studyjne. Nie jest wynikiem całego weekendu ani dowodem na przyszłą frekwencję. Film wystartował w środę, dlatego jego pierwsze pięć dni dystrybucji zakończy się dopiero w niedzielę 4 października.
Znana historia wraca na duży ekran
W centrum opowieści pozostaje Stanisław Wokulski: zamożny kupiec, który próbuje zdobyć uczucie Izabeli Łęckiej i wejść do świata arystokracji. Warszawa końca XIX wieku jest tu przestrzenią społecznych barier, interesów i osobistych ambicji. Wokulskiego gra Marcin Dorociński, Izabelę Kamila Urzędowska, a Ignacego Rzeckiego Marek Kondrat.
Recenzenci zwracają uwagę, że Kawalski wybiera przede wszystkim drogę klasycznej ekranizacji. Nie oznacza to jednak przeniesienia każdego elementu książki. Natalia Nowecka w ESKA opisuje pominięcie jednego z istotnych wątków oraz bardziej jednoznaczne zakończenie niż w powieści. To ważne rozróżnienie dla widzów oczekujących dosłownej zgodności z lekturą: deklarowany szacunek dla Prusa nie wyklucza decyzji wynikających z filmowej formy.
Nowecka dostrzega też granicę tej strategii. Docenia spójność narracji i humor, lecz uważa film za zachowawczy. W jej ocenie twórcy sprawnie prowadzą historię, ale rzadko podejmują ryzyko swobodniejszego odczytania materiału. Jest to ocena artystyczna recenzentki, a nie zarzut błędu w samej adaptacji.
Najwięcej zgody w sprawie oprawy i drugiego planu
Radosław Krajewski z Gram.pl przyznał filmowi 8,5/10. W jego recenzji na pierwszy plan wychodzą scenografia, kostiumy, zdjęcia Piotra Sobocińskiego Jr., montaż i muzyka Łukasza Targosza. Autor wysoko ocenia również Dorocińskiego i Kondrata. Podkreśla, że duża liczba postaci i wątków nie odbiera całości czytelności, a rozbudowana forma pozostaje dla niego angażująca.
Także Mary Kosiarz z Interii Film, która oceniła „Lalkę” na 7/10, widzi w niej duże osiągnięcie realizacyjne. Chwali wizualną wiarygodność świata, stroje i odtworzenie dawnej Warszawy. Zestawienie tych dwóch recenzji pokazuje wspólny punkt: nawet przy różnicy w ocenie dramaturgii jakość wykonania pozostaje jednym z najmocniej docenianych elementów.
Osobne pochwały zbiera drugi plan. Nowecka wyróżnia Agatę Kuleszę jako panią Meliton oraz Marię Dębską jako Kazimierę Wąsowską. Pisze o ich wyrazistości i sile scen z ich udziałem. Kosiarz również zwraca uwagę na drugoplanowe postacie, ale wyciąga z tego mniej optymistyczny wniosek: jej zdaniem główna para bywa przy nich zbyt zdystansowana.
Czy Wokulski i Łęcka poruszają równie mocno?
To właśnie emocjonalny środek filmu dzieli autorów opinii. Krajewski znajduje w Dorocińskim przekonującego Wokulskiego, a w finale satysfakcję i smutek. Krytycznie ocenia natomiast sposób napisania Izabeli oraz część późniejszych wątków miłosnych. Nie sprowadza swojego zastrzeżenia do gry Urzędowskiej: problem widzi w możliwościach, jakie daje jej rola.
Kosiarz ocenia relację bohaterów chłodniej. Uważa, że estetyczny rozmach nie zawsze przekłada się na zaangażowanie w ich uczucia. Wskazuje też na nierówną końcową część filmu, w której kolejne wydarzenia tracą według niej odpowiedni ciężar. To istotna różnica wobec recenzji Gram.pl: oboje widzą wielką produkcję kostiumową, ale inaczej reagują na jej tempo i dramaturgię.
Film i serial to dwie różne propozycje
W dyskusji o premierze łatwo pomieszać kinową „Lalkę” z osobną produkcją Netfliksa. ESKA zestawia obie wersje, podkreślając różnicę między bardziej klasycznym podejściem Kawalskiego a swobodniejszą reinterpretacją serialową. Nowecka nie traktuje ich jako zamienników: inne założenia prowadzą do innych sposobów przedstawienia postaci.
Dla filmu Kawalskiego najbliższy sprawdzian odbędzie się jednak w kinach. Wstępna frekwencja daje wyraźny sygnał zainteresowania, a recenzje pomagają nazwać oczekiwania: bogate widowisko, znana opowieść i duży nacisk na aktorstwo. Nie pozwalają jeszcze ogłosić długotrwałego sukcesu. Do tego potrzebne będą kolejne wyniki, już po pełnym pierwszym weekendzie.
